Wywiad z Panią Joanna Poziemską – finansistką z wykształcenia, statystykiem z zamiłowania, coachem i trenerem z pasji do dzielenia s...

Wywiad z Panią Joanna Poziemską



Wywiad z Panią Joanna Poziemską – finansistką z wykształcenia, statystykiem z zamiłowania, coachem i trenerem z pasji do dzielenia się pozytywną energią.


Z jakimi najczęściej problemami borykają się młodzi przedsiębiorcy?

Ilu przedsiębiorców, tyle problemów ;) Ale najczęściej nie wiele wiedzą o finansach, przepisach – tu nieodzowna staje się pomoc księgowej i prawnika. Zwłaszcza, jeśli „zaczyna się udawać” – pojawiają się klienci, płacą nam, my komuś za coś płacimy, pojawia się odpowiedzialność, zobowiązania. Wielu ludzi, którzy wcześniej nie prowadzili firmy i nie mają wykształcenia ekonomicznego czy prawniczego gubi się w gąszczu przepisów. Nie warto ryzykować, warto poszukać specjalisty.

Drugi rodzaj problemów to wtedy, kiedy jednak się nie udaje. Pomysł był super, ale „nie idzie”. Wtedy trzeba go zweryfikować. I tu już pomocni mogą być bardzo różni specjaliści: od rachunkowości zarządczej, od marketingu, PR, social media a nawet windykacji.

Jaki był Pani pierwszy krok na swojej drodze zawodowej?

Najpierw grzecznie poszłam po studiach do pracy. Nawet „w zawodzie”, czyli zgodnie z kierunkiem studiów. Byłam z siebie dumna. Nie wielu bowiem moim kolegom i koleżankom z roku to się udało. Niestety (nie dla mnie, ale dla mojej posady), urodziłam córkę i natychmiast po powrocie z macierzyńskiego zostałam zwolniona.

Trochę trwało zanim odnalazłam kolejne rzeczy, które chciałam robić. Przez przypadek nauczyłam się statystyki, którą pokochałam, potem zaczęłam uczyć, pozyskiwać dotacje. Zawsze spotykałam na swojej drodze ludzi, którzy we mnie wierzyli, dawali mi nowe zadania, a ja się uczyłam czegoś nowego i szłam do przodu. Nabrałam przekonania, że „dam radę”.

Teraz mam dwa cele, które zamierzam zrealizować w ciągu najbliższego roku: obronić doktorat i nauczyć się programować.

Na jakie kompetencje zwraca Pani uwagę przyjmując pracownika do swojego zespołu?

W obecnej sytuacji na rynku mam tylko jeden wymóg: trzeba chcieć pracować. Może się to wydawać mało, ale proszę wierzyć, to nie jest łatwe.

Dobrze też jeżeli ktoś nie boi się nowych technologii. Nie oczekuję umiejętności, bo tego zawsze można się nauczyć. Ważne, żeby chcieć się uczyć.

Czyli znowu najważniejsze: żeby chciało się chcieć ;)


Jakiej rady mogłaby Pani udzielić młodej osobie na początku swojej drogi zawodowej?

Właśnie żeby jej się chciało. Żeby być aktywnym, bywać, poznawać ludzi, szukać możliwości, rozwijać się. Mieć cel i do niego dążyć. Wytrwale, nawet jak będzie ciężko. I nie narzekać, nie oczekiwać, że inni zrobią za mnie, dla mnie. Dawać z siebie jak najwięcej i cieszyć się życiem.

Jest Pani kobietą bardzo przedsiębiorczą. Jakie cechy charakteru sprzyjały Pani w osiągnięciu sukcesu zawodowego?

Przede wszystkim jestem uparta. Jak osioł. Albo jak dwa ;) Jak czegoś chcę to do tego dążę i już. Nie narzekam, nie czekam, aż ktoś mi da. Robię co trzeba. A jak nie można? To już nie chcę ;) I nie ma płaczu, tylko nowy cel.

A od 10 lat jestem „zarażana” przez moją partnerkę optymizmem. Ale nie takim „jakoś to będzie”, tylko takim prawdziwym „wiem, że dam radę”. Pesymiści mają pół szklanki puste, optymiści zwyczajni – pół szklanki pełne, a u nas jest kropla wody nawet w pustej szklance. Trudności nas nie pokonują, one nas wzmacniają.

I ostatnia sprawa: ciągle czegoś chcę i dlatego ciągle do czegoś dążę. Bywam zmęczona, to prawda. Czasem nawet sobie mówię, że „jak to skończę, to już nie będę robić”. A potem zanim skończę już jest nowy pomysł i nowa energia do jego realizacji.

Czy networking to skuteczna metoda w dzisiejszych czasach w poszukiwaniu pracy?

I tak, i nie. Na pewno dobrze jest znać wielu wartościowych ludzi nie tylko w celach zawodowych. Ale wielu ludzi źle podchodzi do tej kwestii.

Po pierwsze kwalifikacje i tak trzeba mieć. Trzeba coś umieć, a przynajmniej chcieć się uczyć. Jeśli tylko znamy wielu ludzi, to te relacje będą puste, nic do nich nie wniesiemy i takie nie mają sensu.

Po drugie ludzie prędzej czy później zorientują się, że ta relacja jest jednostronna, że chcemy tylko brać. I wtedy będzie tylko gorzej.

Ale jeśli chcemy budować prawdziwe relacje, oparte na współpracy, wzajemnym wspieraniu się, jeśli interesuje nas drugi człowiek i jego problemy, marzenia, pasje, to jest to najlepszy sposób na budowanie swojej pozycji w społeczeństwie. Zarówno zawodowej, jak i tej prywatnej.

Spotykam się z różnymi opiniami. Pracodawcy narzekają na brak produktywnych i zaangażowanych pracowników, natomiast jest wielu młodych ludzi z ogromnym potencjałem, którzy nie mogą znaleźć pracy. Jakie jest Pani zdanie na temat rynku pracy w Bydgoszczy?


Tak, jak już mówiłam, proszę mi tych ludzi pokazać. Może są ludzie, którzy chcą pracować, ale oczekiwania, które mają nie przystają do ich kompetencji. Jeśli ktoś nie zna języków, nie zna obsługi komputera, nie potrafi dobrze rozmawiać z klientem, to będzie mu ciężko znaleźć pracę z wynagrodzeniem powyżej minimalnego. A właśnie młodzi ludzie mają często wygórowane mniemanie o sobie i swoich kwalifikacjach. Znam też osoby, które wiedzą co potrafią i wówczas mają pracę. Nie narzekają. Są aktywne, nie oczekują za dużo, chociaż potrafią zadbać o siebie.



Oczywiście nie można wszystkich wrzucać do jednego worka, są osoby mniej przebojowe, nieśmiałe, które nie potrafią swoich kompetencji „sprzedać”. Ale wówczas przychodzą z pomocą takie osoby jak Ty, prawda?

Tak. Spotykam się z młodymi ludźmi, którzy dopiero zaczynają stawiać pierwsze kroki w życiu zawodowym, jak i również z osobami z wieloletnim doświadczeniem. Poszukiwanie pracy to proces, który wymaga „chcenia”. Warto przede wszystkim zacząć od poznania siebie, zdobywania doświadczenia i wyciągania właściwych wniosków. Wkraczając na rynek pracy profesjonalne Cv odgrywa ogromną rolę, ale ważne jest, aby odzwierciedlało rzeczywistość. Każdy posiada wiele umiejętności, o których często nie zdaje sobie sprawy. Wyciągam na światło dzienne schowane talenty i ukryte kompetencje i ujmuję je w odpowiednią formę, co przykuwa uwagę przyszłego pracodawcy i zachęca do kontaktu.

Czego mogę Pani życzyć?

Najtrudniejsze pytanie forever. Bo prawda jest taka, że niczego. Mam wszystko, co bym chciała mieć. Moje kolejne „chcenia” to klasyczne zachcianki. Wcale nie muszę, ale chcę i sobie to biorę, zdobywam, osiągam. Bardziej dla przyjemności zdobywania, rozwijania siebie, zabawy z robienia tych wszystkich rzeczy i satysfakcji, kiedy się udaje.


Pani Joanno, bardzo dziękuje za wartościowe wskazówki poparte doświadczeniem i pozytywną energią ;-)